sobota, 16 sierpnia 2014

2 rozdział

- Skąd znasz moje imię?-spytałam przestraszona

-Iggy, nie bój się. Jeśli będziesz grzeczna nic ci się nie stanie.Niedługo się dowiesz o po co tu jesteś.-powiedział Justin

-Masz zamiar mnie tu trzymać, ruchać a potem zabić tak?-zapytałam z cichą nadzieją że odpowie nie.

-No co ty. Nie długo może przeniesiemy cię do jakiegoś mieszkania. Jak nie będziesz uciekać oczywiście.-powiedział z słodkim uśmiechem.

-Aha a mogę przy najmniej zadzwonić do Madison?-zapytałam z zażenowaniem

-Nie, twój telefon wyrzuciłem. -powiedział a ja się wściekłam

- Co ty kurwa powiedziałeś!? Wyrzuciłeś? Ja na niego z rok zbierałam!!!-krzyczałam

-Mała. Kupie ci nowy, lepszy. -powiedział przytulając mnie- A teraz muszę już iść.Przyjdę rano.

-Gdzie idziesz? Gdzie ja jestem? I która właściwie jest godzina!-zapytałam nadal zaszokowana tą sytuacją.

-Nie ważne. Śpij.-powiedział wychodząc i zamkając drzwi.

 Co ja mam tu kurwa robić!? Siedze w jebanym ciemnym pomieszczeniu i nawet nie wiem jak się czuje Madison, co robi i czy nie wpadła na coś głupiego! Boje się ale chuj ze mną gorzej z Madi muszę zdobyć te cholerne 3 miliony i uratować jej życie. Nie wiem co z mną będzie. Myślałam i myślałam aż w końcu zasnełam.

 Obudziłam się lecz nie wiedziałam czy jest dzień czy noc bo nie miałam żadnego pierdolonego zegarka. Justin powiedział że przyjdzie rano, więc czekałam, nie musiałam czekać długo bo po około 5 minut usłyszałam jak ktoś przekręca zamek w drzwiach. Lecz to nie był Justin, to był uroczy blondyn z niebieskimi oczami.

-Szef kazał do swojego biura.-powiedział podchodząc do mnie

-Jaki szef? Jakiego biura? I kim jesteś?-zapytałam rozkojarzona

-Szef Justin. Do jego biura. A i przepraszam że się nie przestawiłem, Jestem Niall a ty Iggy, prawda?-zapytał z szerokim uśmiechem

-Tak ale, skąd wiesz?-zapytałam odwzajemniając uśmiech

-Nie ważne. Musimy już iść.-powiedział pomagając mi wstać z materaca.

 Szliśmy długim korytarzem mijając chyba z 20 drzwi. Niall trzymał mnie cały czas za nadgarstek.W końcu doszliśmy z do wielkich drzwi z napisem ''Mr.Bieber'', Niall zapukał i uśmiechnął się do mnie.

-Proszę.-usłyszałam znajomy mi głos, tak to był Justin.

 Weszliśmy do pokoju i zobaczyliśmy Justina siedzącego przy swoim biurku z nogami założynami na mebel.

-Proszę szefie oto ona.-powiedział Niall.

-Dzięki młody.-uśmiechnął się-A teraz możesz już nas zostawić i zająć się planowanie na kiosk.

-Jasne szefie!-powiedział po czym posłał mi ostatni uśmiech i wyszedł.

-Usiądź.-wykonałam czynność i usiadłam na przeciwko niego.-Od dzisiaj jesteś moją wspólniczką i dziewczyną, zrozumiano? A i zamieszkamy razem.-powiedział czekając na moją reakcję

-Że co?! Chyba śnisz!-krzyknełam wstając.

-Usiądź-powiedziełam spokojnie i łagodnie

-Nie będę siadać! Wracam do domu! -powiedziałam kierując się do drzwi. Rzuciłam ostatnie spojrzenie na Justina a on tylko spokojnie nacisną jakiś guzik, lecz nie obchodziło mnie to, nacisnełam klamkę lecz drzwi były zamknięte.

-Kotku przedmną nie uciekniesz-powiedział

-Dobra czego chcesz!? -usiadłam bo chciałam usłyszeć co on chciał i wyjść do mojej Madi.

-Już Ci powiedziałem. Masz ze mną zamieszkać.-rzekł

-Nie mogę, nawet jeśli bym chciała to mam chorą przyjaciółkę i muszę dużo zarobić żeby przeżyła.- nie wiem po co mu to powiedziałam ale myślałam że się wzruszy i mnie wypuści.

-Ile kasy ci potrzeba?-powiedział

-3 miliony. Ale co cię to obchodzi!

-Podaj numer konta.-zaraz twoja przyjaciółka otrzyma kase.

-Nie ! poradzę sobie tylko daj mi odejść!-powiedziałam

-Laska powiedziałem coś, nawet jeśli nie podasz konta to i tak będziesz ze mną!-jego ton głosu się podniósł



Kochani mam nadzieje że wam się podoba i proszę o pozostawienie swojej opini. <3 

Czytasz=komentujesz=motywujesz :) 

piątek, 15 sierpnia 2014

1 rozdział

 Dzień jak codzień wracałam ze szkoły do domu i słuchałam muzyki. Nie wiedziałam co zaraz usłyszę. Byłam na klatce i otworzyłam drzwi wchodząc do domu. Weszłam do swojego pokoju rzucając swoją torbę pod biurko i głośno weschnełam wychodząc z pokoju i kierowałam się do pokoju Madison. To co zobaczyłam bardzo mnie przeraziło gdyż moja przyjaciółka leżała na łóżku i płakała w poduszkę.
-Madi, Co się stało?!-krzyknełam a ona tylko spojrzała na mnie
-Iggy, ja..ja....ja....-nie skończyła bo znowu zaczeła płakać
-Madi, nie płacz i powiedz mi co się stało!-krzyknełam i otarłam jej łzy
-Iggy! Ja jestem chora! Śmiertelnie chora i potrzebuje 3 miliony na operację! Nie poradzę sobie, ja umrę! Iggy, umrę!- Krzyczała przez łzy
-Co?! Madi, nie płacz poradzimy sobie. Masz mnie. -powiedziałam łagodnie chodź w środku drżałam
-Na dodatek Marley mnie rzucił bo uznał że znajdzie sobie zdrową dziewczynę bo go jeszcze zarażę- powiedziała przytulając mnie.
-Czekaj tu! I nie rób nic głupiego!- krzyknełam i wbiegłam do swojego pokoju łapiąc moją małą torebkę. Pobiegłam do warsztatu Marleya.
-Ty idioto!-powiedziałam widząc go z inną laską na kolanach.
-O co Ci chodzi!-powiedział lecz dobrze wiedział lecz dobrze wie dlaczego tu przyszłam
-O co jej chodzi kochanie!?-krzykneła blondynka która przed chwilą siedziała mu na kolanach
-Nie wiem nie znam jej!-krzykną a ja podbiegłam do niego i zadałam mu siarczystego policzka przez którego się przewrócił.
-Ty dziwko jebana! Jeśli chodzi Ci o tą sukę Madison to nie mamy o czym gadać Iggy-powiedział a ja nie wytrzymałam i wyjełam z mojej małej torebki scyzoryk i przyłożyłam mu go do gardła.
-Odszczekaj to chuju!-powiedziałam i uśmiechnełam się do niego łobuzersko
-Nigdy!-powiedział
-Twój pech!-powiedziałam zadając mu cios moją pieścią w jego spocone jaja.
-Ałaaa kurwa boli!!!!!!!!!!-Krzyknął a ja rzekłam 
-Odszczekasz to!-powiedziałam robiąc się coraz bardziej zła.
-Dobra ale zostaw mnie.-powiedział po czym spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. 
-I nie waż się nawet jej wyzwać albo coś jej powiedzieć bo cię znajdę i zabiję szmato-powiedziałam podnosząc się i otrzepując się z trawy.
-Ty skurwysynie! Nie chcę cię znać!-powiedziała tajemnicza blondi po czym kopneła go w jaja i poszła.
 Wróciłam do domu  i skierowałam się do pokoju Madi, spała na łóżku. Podeszłam do niej i pocałowałam ją w czoło.
-Zawsze będę z tobą skarbie-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Było już późno więc położyłam się na łóżku i zasnełam.
 Obudziłam się około 6:30, wyszłam z łóżka i poszłam pod prysznic. Weszłam do pokoju i wyciąnełam białą koszulkę z napisem ,,Frendship above all'' którą dostałam od Madi. Szary sweterek, szare leginsy i czarne vansy. Związałam włosy w koka, wziełam kilka książek i włożyłam je do torby. Wyszłam z domu i kierowałam się do szkoły. Obok sklepu z butami poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odruchowo się odwróciłam.
-Hej, jestem Justin chodź ze mną muszę ci coś pokazać.-powiedział uśmiechając się
-Mam szkołe i muszę iść.-powiedziałam wyrywając się
-Powiedziałem coś!!!-zaczął krzyczeć i złapał moją rękę. Nie zdążyłam zaeragować gdy on wbił mi wstrzykawkę w rękę. Poczułam jak odpławać a on wziął mnie na ręce
 Gdy się obudziłam byłam w jakimś ciemnym pomieszczeniu w którym był tylko obskurny materac na którym leżałam. 
-O księżniczka się obudziła. Podoba się?-powiedział chłopak który przedstawiał się jako Justin.
-Czego ode mnie chcesz!-powiedziałam 
-Przyzwyczaj się bo to twój nowy dom Iggy.

Prolog :)

 Jestem Iggy i mam 17 lat, nie mam rodziców. Przyzwyczaiłam się do samotnego życia. Jest ze mną tylko jedna osoba, Madison. Madison to moja najlepsza przyjaciółka, nie wiem co bym bez niej zrobiła. Nagle dowiedziałam się że moja przyjaciółka jest śmiertelnie chora i potrzebuje 3 miliony na operacje i serie badań. Musiałam jej pomóc. Pewnego dnia gdy szłam do szkoły zostaje porwana i trzymana w ciemnym pomieszczeniu przez największego gangstera, Justina Biebera. Nie wiem co on mi zrobi i czy jeszcze kiedyś zobaczę Madi. Lecz on okaże się całkiem dobry ale i tak będę miała przez niego WIELKIE kłopoty z których szybko nie wyjdę. :)
Znajdź mnie na:
Facebooku:https://www.facebook.com/oliwia.dymkowski